Eliška Procházková, Konserwatyzm i populizm: sojusznicy i wrogowie

Konserwatyzm był w ostatnich latach dość często kojarzony z populizmem. Populistami byli nazywani wyraziści konserwatywni politycy, na przykład Trump, Bolsonaro czy Orbán.

Konserwatyzm jako doktryna polityczna, a raczej sposób myślenia, zwykle opiera się na tradycji, stabilności i sprawdzonych wartościach. Broni status quo i ustalonej hierarchii społecznej. Konserwatyści uważają tradycję za kluczowy element swojej tożsamości i podkreślają potrzebę ochrony sprawdzonych instytucji. Zazwyczaj podkreślają ciągłość z przeszłością i wierzą, że zmiany społeczne powinny być wprowadzane ostrożnie i z poszanowaniem ustalonych wartości.

Z drugiej strony populizm, jako zjawisko polityczne, często pojawia się jako reakcja na to, co postrzegane jest jako niesprawiedliwość i oderwanie elit politycznych od rzeczywistości zwykłych obywateli. Populizm może też cechować się rewolucyjnym duchem, w którym dąży do przedefiniowania interesów politycznych na korzyść „zwykłych” ludzi. W jego rdzeniu często leży opór wobec tradycyjnych struktur politycznych, podkreśla też potrzebę demokracji bezpośredniej lub silnego udziału obywateli w podejmowaniu decyzji politycznych.

Podczas gdy konserwatyzm preferuje stabilność stopniowych zmian i utrzymanie tradycyjnych wartości, populizm może być podatny na bardziej radykalne, rewolucyjne podejście wiążące się z odejściem od stabilnych metod uprawiania polityki. Konserwatyści mogą być postrzegani jako strażnicy tradycji i ciągłości, podczas gdy populiści często podkreślają potrzebę odnowy i naruszenia porządku istniejących struktur.

Jednak te rozbieżne na pierwszy rzut oka stanowiska mogą w pewnych okolicznościach znaleźć wspólne punkty przecięcia. 

Konserwatyzm jest bowiem do pewnego stopnia „sytuacyjny” i skazany na reagowanie na pojawiające się wydarzenia. Dlatego w niektórych przypadkach może być bardziej elitarny lub bardziej populistyczny, nie wspominając o różnicach dotyczących poszczególnych państw i tradycji narodowych. Jednak moim zdaniem, na całym Zachodzie w ostatnich latach można dostrzec podstawowe podobieństwa tego, co nazwano prawicowym populizmem, konserwatywnym populizmem, czy w kontekście amerykańskim trumpizmem[1]. Trumpizm jest odbiciem niechęci Amerykanów do establishmentu, odzwierciedla także rozczarowanie i upadek gospodarczy przejawiający się ucieczką miejsc pracy za granicę (zob. hasło Make America Great Again). Mianuje przy tym Donalda Trumpa jedynym zbawicielem narodu amerykańskiego. Jednak sprzeciw wobec establishmentu i polityków mieniących się przedstawicielami ludu występuje nie tylko w Stanach Zjednoczonych.

 

Co mają ze sobą wspólnego populizm i konserwatyzm?

 

Najpóźniej pod koniec zimnej wojny liberalizm ostatecznie zwyciężył na Zachodzie. Państwa byłego bloku wschodniego skopiowały swoich zachodnich sprzymierzeńców i w mniejszym lub większym stopniu ustanowiły liberalno-demokratyczny porządek. Z biegiem czasu stało się jednak jasne, że liberalizm nie jest całkowitym panaceum i może powodować cały szereg problemów. Liberalizm stał się więc „światłem, które zgasło”, jak brzmi tytuł znanej książki Stephena Holmesa i Ivana Krasteva z 2020 r., która z liberalnej perspektywy analizuje ruchy sprzeciwiające się liberalizmowi w ostatnich latach[2].

W momencie, gdy liberalny porządek boryka się z trudnościami, które często sam wytworzył, na scenie pojawiają się konserwatyzm i populizm. Stoją one po tej samej stronie: w opozycji do istniejących elit politycznych i społecznych, w opozycji do nieograniczonego liberalizmu wytwarzającego progresywizm, w opozycji do globalizmu.

To właśnie globalizm, zmiany strukturalne w gospodarce postindustrialnej, takie jak rozwój gospodarki opartej na wiedzy, automatyzacja oparta na rozwoju technologii i ruchy migracyjne, prowadzą do poczucia niepewności ekonomicznej. Jednocześnie wyborcy mają silne poczucie szoku kulturowego, reagując na wartości postmaterialistyczne i kosmopolityczne oraz wielokulturowość[3]. Popycha ich to w ramiona zarówno konserwatywnych, jak i populistycznych polityków, ponieważ wyborcy nie mają poczucia, że to oni są elitą odpowiedzialną za całą niepewność dotykającą wyborców.

Jest to chyba jeden z podstawowych powodów, dla których konserwatyzm jest obecnie często kojarzony z ludem (populus), a nie z elitami, jak to było choćby w XIX wieku. Elitą już dawno przestała być konserwatywna arystokracja, a intuicyjny konserwatyzm często znajduje oddźwięk znacznie bardziej w klasie niższej i średniej. W ostatnich dziesięcioleciach, jeżeli konserwatyści na Zachodzie byli w stanie odnieść sukces, to praktycznie tylko w wyborach. Nie udało im się natomiast zdominować instytucji i stworzyć własnych elit na większą skalę. Może to wyjaśniać, przynajmniej częściowo, nacisk wielu konserwatywnych polityków na „zwykłego człowieka”.

Innym kluczowym czynnikiem przyczyniającym się do okazjonalnej stopniowej konwergencji konserwatyzmu i populizmu jest malejące znaczenie religii w społeczeństwie. W przeszłości konserwatyzm był ściśle związany z tradycjami i wartościami, które często były zakorzenione w wierzeniach religijnych. Elity ruchu konserwatywnego były niemal z reguły religijne, nie ukrywały tego i bardzo często działały w duchu swojej wiary. Jednak we współczesnym świecie możemy zaobserwować stopniowy spadek wpływu religii na życie ludzi. Chociaż istnieją różnice regionalne, w wielu miejscach, w tym w Czechach, religia staje się coraz mniej oczywistym elementem codziennego życia, z wyjątkiem symbolicznych momentów, takich jak Boże Narodzenie i Wielkanoc. Ta zmiana znaczenia religii przynosi również zmiany w dynamice spektrum politycznego. Siły konserwatywne mogą w coraz większym stopniu zwracać się ku innym aspektom tradycji i tożsamości i w nich właśnie mogą znaleźć punkty styczne z populizmem.

Ponieważ populiści budują swoje poparcie na kwestiach sprawiedliwości społecznej i odpowiedzialności elit, a nie na związku z konkretną religią, niektóre różnice między konserwatyzmem a populizmem mogą stopniowo zanikać wraz ze spadkiem znaczenia religii. Otwiera to przestrzeń dla nowych form sojuszy politycznych i strategicznego dostosowania się do obecnych trendów społecznych.

Ostatnio możemy usłyszeć w mediach i od różnych polityków lub komentatorów politycznych, że obserwujemy wzrost nacjonalizmu w świecie zachodnim. Ten aspekt może również łączyć populizm i konserwatyzm. Niektórzy konserwatyści i populiści mogą wspólnie kłaść nacisk na suwerenność narodową i ochronę interesów narodowych. Zwłaszcza w zglobalizowanym świecie, w którym dużą rolę odgrywają różne międzynarodowe związki lub - na przykład - międzynarodowe korporacje.

Suwerenność narodowa i ochrona interesów narodowych to tematy, które mogą łączyć konserwatystów i populistów w debacie politycznej. Oba te nurty myśli politycznej podkreślają znaczenie zachowania tożsamości narodowej, tradycji i wartości. Dla konserwatystów suwerenność narodowa jest kluczowym elementem utrzymania integralności i autonomii państwa. Postrzegają ją jako środek ochrony ugruntowanych instytucji, wartości i tradycji, które stanowią podstawę społeczeństwa.

Podobnie populiści opierają się na podkreślaniu suwerenności narodowej, ale bardziej koncentrują się na potrzebach zwykłych ludzi. Związek z „ludem” i nacisk na to, że polityka powinna służyć bezpośrednio obywatelom danego państwa może być kluczowym elementem populizmu w kontekście suwerenności narodowej.

Ochrona interesów narodowych to kolejny element łączący oba nurty ideologiczne. Dla konserwatystów może ona obejmować działania mające na celu zapewnienie stabilności gospodarczej, bezpieczeństwa i tradycyjnych wartości. Z drugiej strony, populiści mogą podkreślać potrzebę ochrony przed negatywnymi skutkami globalizacji, która może być postrzegana jako zagrożenie dla miejsc pracy i lokalnej gospodarki.

Polityka imigracyjna i kontrola granic to kolejne obszary, w których konserwatyści i populiści mogą znaleźć wspólny język. Oba nurty często podkreślają potrzeby bezpieczeństwa i regulacji w podejściu do migracji. Konserwatyści mogą kłaść nacisk na poszanowanie prawa krajowego i standardów bezpieczeństwa, podczas gdy populiści mogą podkreślać potrzebę ochrony tożsamości narodowej przed wpływami zewnętrznymi.

 

Populizm współczesnych konserwatywnych autorów i polityków

 

Populizm odgrywa kluczową rolę w myśli politycznej niektórych ważnych współczesnych autorów konserwatywnych. Jest on chyba najbardziej widoczny u amerykańskiego filozofa politycznego Patricka Deneena, autora bestsellera Why Has Liberalism Failed? (2018). W czerwcu 2023 r. opublikował on nową książkę Regime Change: Towards a Postliberal Future, w której rozwija swoje poprzednie pomysły i przedstawia interesującą koncepcję podziału politycznego. Ogólnie postrzega liberałów jako tych, którzy preferują elity, ale dzieli ich na liberałów klasycznych („konserwatywnych, prawicowych”) i liberałów socjalnych („postępowych, lewicowych”). I jedni i drudzy preferują elity, ale z różnych powodów. Klasyczni, ponieważ uważają, że elity bronią status quo, a socjalni dlatego, że elity są nośnikiem postępu. Konserwatyści w tej koncepcji to ci, którzy preferują lud, będący konserwatywną częścią społeczeństwa.

Ta teza wywołuje pewne pytania i moim zdaniem nie jest tak jednoznaczna. Chyba nie jest błędem twierdzenie, że elity są bardziej postępowe i liberalne niż zwykli ludzie na Zachodzie. Nie oznacza to jednak automatycznie, że zwykli ludzie są konserwatywni. Sporadyczne wybuchy niezadowolenia z funkcjonowania systemu, takie jak wybór Donalda Trumpa czy Brexit, mogą być interpretowane jako reakcja konserwatywna. Należy jednak dodać, że przypadki te nie do końca odzwierciedlają logikę sporu między elitami a ludem. Gdyby tak było, wynik musiałby być znacznie wyraźniejszy. W przypadku Brexitu wynik był dość wyrównany, a Donald Trump nigdy nawet nie wygrał w głosowaniu powszechnym, korzystając jedynie z systemu wyborczego używanego w wyborach prezydenckich w USA.

Zauważa to również Ryszard Legutko, który twierdzi, że książka Deneena sugeruje, że liberalizm, ze swoim systemem praw podstawowych, ochrony jednostek i mniejszości oraz hamulców i równowagi, rozbroił demokrację, a tym samym lud. Według Legutki, z drugiej strony, demokracja ma wiele wspólnego z liberalizmem i sama w sobie nie może uczynić ludzi mniej indywidualistycznymi. Reprezentuje raczej sposób rządzenia, a zatem nie wytwarza zestawu wartości, które Deneen uważa za niezbędne do funkcjonowania zdrowego społeczeństwa. Muszą one pochodzić z innych źródeł, które mogą się różnić w zależności od kraju (Legutko, jako Polak, wspomina na przykład o katolicyzmie, z którego między innymi wychodzi również Deneen)[4].

 

Populizm w polityce konserwatywnej

 

Chęć dotarcia do szerszych mas ludowych była historycznie nierozerwalnie związane z praktyczną polityką konserwatywną. Oprócz reform społecznych Bismarcka można wspomnieć tu na przykład o polityce konserwatywnego premiera Wielkiej Brytanii Benjamina Disraeliego (premiera w latach 1868 i 1874-1880), w odniesieniu do której zaczęto stosować termin „one-nation conservatism” - konserwatyzm jednego narodu. Miał on być kształtowany przez tradycyjną brytyjską konserwatywną arystokrację, ale także przez rodzącą się klasę robotniczą z jej patriotycznymi postawami. Rządy Disraeliego stopniowo wprowadzały ustawodawstwo socjalne i rozszerzały prawa wyborcze.

Ten kierunek polityczny niewątpliwie odnosił sukcesy. Przywódca robotniczy Alexander Macdonald podsumował to stwierdzeniem, że „Partia Konserwatywna zrobiła więcej dla klasy robotniczej w ciągu pięciu lat niż liberałowie w ciągu pięćdziesięciu”. W tym czasie wprowadzono na przykład obowiązek szkolny. Widać więc, że konserwatyzm historycznie stał na pozycjach bliższych temu, co nazwalibyśmy „ludem”, a przeciw interesom „elit”.

Konserwatyzm jednego narodu powracał od czasu do czasu w brytyjskiej polityce, a zwolenników tego myślenia możemy również znaleźć w dzisiejszej Partii Konserwatywnej. Na przykład Borisowi Johnsonowi w wyborach w 2019 r. podobna stylizacja - odwołanie do wyborców z klasy robotniczej - pomogła przełamać „czerwoną ścianę” okręgów wyborczych w północnej Anglii, które od dawna skłaniały się ku Partii Pracy.

W ostatnim czasie pojęcie populizmu jest prawdopodobnie najbardziej kojarzone z Donaldem Trumpem, byłym prezydentem Stanów Zjednoczonych, który zyskał masowe poparcie dzięki swojemu charakterystycznemu stylowi polityki. Jego retoryka często podkreślała antyestablishmentową postawę i broniła interesów „zwykłych ludzi”, co zapewniło mu duże poparcie, szczególnie wśród białych wyborców o niższych dochodach. Kampania i prezydentura Trumpa charakteryzowały się również zaostrzeniem polaryzacji politycznej i naciskiem na kwestie emocjonalne, a zatem cechami typowymi dla populizmu.

Jednak trend w stronę populizmu można zaobserwować w całej Partii Republikańskiej. Innym przykładem może być tu J. D. Vance, z jego programowym oświadczeniem i zobowiązaniem do walki z „korporacyjnymi elitami, które chcą utrzymać status quo zubażające miliony ludzi nie będących w stanie znaleźć przyzwoitej pracy za przyzwoitą płacę”. Vance jest autorem między innymi udanej książki Hillbilly Elegy: A Memoir of a Family and Culture in Crisis z 2016 roku, w której dokumentuje swoje wychowanie wśród głównie białej klasy niższej w tak zwanym pasie rdzy.

 

Populizm na czeskiej konserwatywnej prawicy

 

Populizm na czeskiej konserwatywnej prawicy jest obecnie rozumiany raczej pejoratywnie. Niedawno wydana (2021) książka z wywiadami z premierem Petrem Fialą nosi nawet tytuł Rozum proti populismu (Rozsądek przeciwko populizmowi).

W jednym z wywiadów Petr Fiala wyraźnie zaznaczył, że „populizm jest niebezpieczny, ponieważ nie zna granic i nie ma żadnych ograniczeń. Nie opiera się na wartościach, nie szanuje zasad i nie ma solidnego programu. (...) Populistyczny polityk jest gotów w każdej chwili naruszyć podstawowe zasady demokracji, jeśli uzna, że przyniesie mu to polityczne punkty. Nie waha się poświęcić wartości i dobra własnego kraju dla swojego sukcesu. Pokonanie populizmu nigdy nie jest łatwe. Nie da się tego zrobić, jeśli większość społeczeństwa nie dostrzeże niebezpieczeństw z nim związanych. Nie będzie to możliwe, jeśli większość ludzi nie będzie chciała żyć w kraju, w którym przestrzegane są podstawowe zasady demokracji i wolności. Nie uda się to, dopóki sami obywatele nie będą preferowali przyzwoitości i szacunku dla odmiennych opinii” [5].

Ten opis dość trafnie pokazuje, jak bardzo relacja między konserwatyzmem a populizmem zależy od konkretnej sytuacji. Czeska konserwatywna prawica desperacko potrzebowała zdefiniować się przeciwko Andrejowi Babišowi, który dumnie twierdzi, że jest populistą: „Media głównego nurtu powinny wreszcie zdać sobie sprawę, że populizm jest podejściem politycznym polegającym na próbie przekonania zwykłego człowieka, który podejrzewa, że grupy rządzące nie bronią go i lekceważą jego interesy. Takich ludzi jest 2,4 miliona i my ich bronimy, dlatego jestem dumnym populistą”[6]. Faktem jest, że populizm Babiša nigdy nie był zbyt wyrafinowany ideologicznie. Zawsze był on niezwykle elastyczny w swoich poglądach a jego program zawierał takie elementy, jak jednorazowy powszechny zasiłek kryzysowy w wysokości 5 000 koron dla wszystkich czeskich emerytów. W kwestiach głębszych wartości, takich jak akceptacja małżeństw osób tej samej płci, Babiš nigdy nie był konserwatystą, a jego partia należy do frakcji Renew Europe w Parlamencie Europejskim. Był więc dokładnie kimś takim, kogo opisał powyżej Petr Fiala[7].

Obecnie nie ma więc mowy o przyjaźni między konserwatyzmem a populizmem w Czechach. Populizm reprezentuje u nas Andrej Babiš, który przyjął go w sposób absolutnie wzorcowy. W swoich przemówieniach często używa zwrotu „nasi ludzie”, odnosząc się do czeskich obywateli, co ma dać im poczucie, że są dla Babiša priorytetem numer jeden. Jego polityka nie jest zakotwiczona ideologicznie i często określa on swój ruch polityczny jako partię catch-all, tj. partię, która powinna przemawiać do szerokiego spektrum wyborców. Wielokrotnie wyrażał też swój sprzeciw wobec tak zwanych „tradycyjnych partii” i establishmentu politycznego jako całości.

Kiedy Babiš wchodził do czeskiej polityki, podkreślał, że nie jest tradycyjnym politykiem i nigdy nie chciał angażować się w politykę. W jego idealnym świecie polityką zajmowaliby się eksperci, a nie tradycyjni politycy. Wszystko to jest typowe dla populizmu i bardzo różni się od tego, jak prezentuje się obecny premier Petr Fiala. Fiala jest konserwatywnym katolikiem, który troszczy się o ideały, a jego polityka ma podstawy ideologiczne i oparta jest na wartościach, zaś on sam nie próbuje kusić ponętnymi frazesami. Co więcej, od dawna podkreśla on znaczenie partii politycznych i ich konkurencji jako kluczowego elementu procesu demokratycznego.

Różnice między Babišem a Fialą ilustrują rozbieżność między podejściem populistycznym, które kładzie nacisk na osobistą atrakcyjność i wyobcowanie z tradycyjnej polityki, a podejściem konserwatywnym, które kładzie nacisk na ideały, wartości i instytucjonalne ramy demokracji. Biorąc pod uwagę te różnice, relacje między konserwatyzmem a populizmem w Republice Czeskiej są dziś napięte i charakteryzują się raczej dysharmonią niż wzajemną przyjaźnią.

Z drugiej strony należy wspomnieć, że w ciągu ostatnich dziesięciu lat na czeskiej scenie prawicowej (czasem raczej na jej peryferiach) istniały różne formacje, w przypadku których wyglądało to inaczej. W latach 2010-2012 partia Věci Veřejné (Sprawy Publiczne - VV) uczestniczyła nawet w rządzie Petra Nečasa z ODS. VV była powszechnie określana jako ugrupowanie populistyczne, głównie ze względu na nacisk na demokrację bezpośrednią i deklarowany sprzeciw wobec politycznego establishmentu.

Populizm VV przejawiał się przede wszystkim w retoryce walki z ugruntowanymi strukturami władzy i podkreślaniu potrzeby wzmocnienia pozycji zwykłych ludzi w podejmowaniu decyzji politycznych. Partia pozycjonowała się jako głos obywateli i przedstawiała się jako alternatywa dla tradycyjnych partii, które były postrzegane jako oderwane od potrzeb i opinii zwykłych ludzi. Można tu więc znaleźć wiele podobieństw do sposobu, w jaki swój profil polityczny przedstawia obecny największy populistyczny gracz na czeskiej scenie politycznej, ruch ANO. W przypadku ANO Andreja Babiša nie ma jednak tak dużego nacisku na demokrację bezpośrednią.

Należy jednak dodać, że współpraca między ODS a VV była krótkotrwała i ostatecznie zakończyła się konfliktem politycznym i odejściem VV z rządu w 2012 roku. Rodzi to pytanie, czy współpraca między populizmem a konserwatyzmem może dobrze działać w dłuższej perspektywie czasowej i w odniesieniu do szerokiego horyzontu spraw.

 

Podsumowanie: czy przyszłość konserwatyzmu jest populistyczna?

 

Nie można z całą pewnością przewidzieć, w jakim kierunku podąży konserwatyzm w przyszłości i czy będzie on miał charakter populistyczny, ponieważ na trendy polityczne wpływa wiele czynników, w tym zmiany społeczne, gospodarcze i kulturowe. Jednocześnie krajobraz polityczny różni się w zależności od kraju i regionu, co może mieć znaczący wpływ na rozwój różnych tendencji w polityce. Pomimo wszystkich możliwych wspólnych punktów programowych, konserwatyzm i populizm to jednak dwa odrębne prądy, które w najlepszym przypadku mogą częściowo zachodzić na siebie.

Należy jednak pamiętać, że za częstym obecnie utożsamianiem konserwatyzmu z populizmem stoi liberalizm, który na Zachodzie pod wieloma względami „zerwał się z łańcucha”, przez co opinia publiczna zaczęła uciekać w stronę konserwatyzmu i populizmu.

Tak więc przyszłość sojuszu między konserwatyzmem a populizmem może zależeć od bieżących wydarzeń, zmian w społeczeństwie i gospodarce oraz sukcesu lub porażki polityków, którzy będą reprezentować ten sojusz.

Z drugiej strony, warto też zadać sobie pytanie, czy pewien stopień populizmu nie jest warunkiem sukcesu w dzisiejszym świecie. Czy można wygrać wybory samym tylko czystym konserwatyzmem? A jeśli nie, to czy lepiej zachować czystość ideologiczną, czy też przyjąć pewne populistyczne idee i rządzić?

W dzisiejszym klimacie politycznym wydaje się, że pewna doza populizmu może być kluczem do sukcesu wyborczego. Wyborcy często pozytywnie reagują na polityków, którzy mogą zająć się ich obawami i reprezentować ich interesy, a są to cechy wiązane z populizmem. W niektórych przypadkach czysty konserwatyzm może być postrzegany jako centrowy, rygorystyczny i niereagujący na bieżące potrzeby społeczeństwa.

W praktyce oznacza to, że politycy są zmuszeni do balansowania między tradycyjnymi konserwatywnymi wartościami a potrzebą dostosowania się do aktualnych trendów i potrzeb społecznych. Czystość ideologiczna może być czasami trudna do utrzymania, zwłaszcza jeśli elektorat zmienia się i oczekuje innego nastawienia.

Rządzenie z pewną dozą populizmu może zapewnić politykom elastyczność i zdolność do lepszego reagowania na bieżące kwestie i potrzeby obywateli. Ważne jest jednak, aby zachować równowagę i unikać nadmiernych uproszczeń lub krótkoterminowych popularnych rozwiązań, które mogą zaszkodzić długoterminowej stabilności i zrównoważonemu rozwojowi.

Ogólnie rzecz biorąc, pragmatyczne podejście, które szanuje konkretne potrzeby i oczekiwania obywateli, może być kluczem do udanej kariery politycznej i skutecznego rządzenia, nawet dla konserwatywnych polityków. Nie mogą oni jednak rezygnować ze swojego konserwatywnego podejścia.

Nie mogę więc z całą pewnością odpowiedzieć na pytanie, czy przyszłość konserwatyzmu jest populistyczna. Bardzo trudno jest przewidzieć trendy polityczne, ponieważ wpływa na nie wiele czynników, w tym zmiany społeczne, gospodarcze i kulturowe. Jednocześnie krajobraz polityczny różni się w zależności od kraju i regionu, co może mieć znaczący wpływ na rozwój różnych trendów politycznych. Jestem jednak przekonana, że te dwa różne prądy polityczne można pogodzić, przynajmniej częściowo, w obecnych okolicznościach, aby osiągnąć praktyczny sukces polityczny. Zależy to jednak w dużej mierze od konkretnego kraju i konkretnych polityków, którzy reprezentują jeden i drugi nurt.



[1] Po drugiej stronie można wskazać na populizm lewicowy (czasami kojarzony w kontekście amerykańskim z długoletnim senatorem Bernie Sandersem).

[2] Konserwatywna rewolta populistyczna jest często opisywana jako atak na demokrację. W świetle powyższego, określenie to wydaje mi się jednak wysoce niedokładne. Bardziej trafne byłoby mówienie o buncie przeciwko liberalnej demokracji, a dokładniej przeciwko liberalizmowi, który ma tendencję do przeciwstawiania się demokracji.

[3] C. Dueck, Understanding Conservative Populism, online: https://www.aei.org/op-eds/understanding-conservative-populism.

[4] R. Legutko, Can Democracy Save Us?, online: https://americanaffairsjournal.org/2018/02/can-democracy-save-us.

[5] P. Fiala, Premiér Petr Fiala: Voliči jasně odmítli populismus a politický extremismus, online: https://www.forum24.cz/volici-jasne-odmitli-populismus-a-politicky-extremismus.

[6] O. Danda, Babiš: Jsem hrdý populista, hájím 2,4 milionu lidí, online: https://www.novinky.cz/clanek/domaci-babis-jsem-hrdy-populista-hajim-24-milionu-lidi-40426842.

[7] Warto również wspomnieć o zaproszeniu Babiša na konferencję Conservative Political Action Conference w Budapeszcie w 2023 r., gdzie został przedstawiony jako lider konserwatystów.

Zadanie publiczne finansowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP w konkursie „Forum Polsko-Czeskie 2023”. Publikacja wyraża wyłącznie poglądy autora i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.

 

Další informace